Blogerski IX Piknik Rodzinny

Nic nie zapowiadało, tego by dzisiejszy dzień zakończył się tak pozytywnie. Wszelkie obawy i wątpliwości kształtowały się mniej więcej tak od środy… ale pomińmy wszelkie perturbacje losu i zacznijmy słoneczną sobotę od godziny 7:00 czyli od momentu pierwszego dźwięku jaki wydał mój budzik.

Wstałem lekko otępiały, w końcu dzień wcześniej do późna przygotowywałem nagrody na konkurs, który miał się odbyć na IX Pikniku Rodzinnym W Warszawie.
– Strasznie nie chce mi się jechać. Pomyślałem, jednak musiałem się tam pojawić, ponieważ byłem jedynym przedstawicielem zarządu KN Navitas, który miał czas.
Szybki prysznic, szybkie śniadanie ( czyli w zasadzie jego brak), rzut oka na to czy wszystko mam co mieć powinienem i w drogę. Cały ten „szybki” przegląd nie odbywał się tak na prawdę, aż tak w ekspresowym tempie. Bez przesady, gdyby to było na prawdę szybko to z domu wyszedł bym przed 8:00. W moim rannym rozleniwieniu wyszedłem z domu „coś koło” grubo po 8:00.

Droga na piknik, była dość sympatyczna. Poranne pustki na drodze, więc chamstwo i powszechne aroganctwo na drodze w zasadzie mnie mnie dotyczyło.Jechałem spokojnie, jednak przejeżdżając przez Most Siekierkowski, przypomniałem sobie o rzeczy którą powinienem zrobić już wcześniej. Nie, bez obaw. Niczego nie zapomniałem zabrać z domu, po prostu obiecałem koledze Darkowi, który miał mi towarzyszyć na pikniku, że obudzę go rano, jak będę wychodził z domu. Darek, Na miejscu byłem dużo przed czasem. Piknik zaczynał się oficjalnie o 10:00, ja byłem na miejscu trochę po 9:00.

Wysiadłem z samochodu, rozejrzałem się po miejscu gdzie miał się odbyć piknik.
Była to szkoła, konkretnie szkołą podstawowa. Impreza miała odbyć się na boisku szkolnym. Różni ludzie rozstawiali swoje stanowiska. Duża dmuchana zjeżdżalnia miała witać dzieci wchodzące na teren szkolnego boiska.  Mniejsze namioty w stylu ogrodowym rozsiane były po obwodzie prostokątnego placu.
Po krótkiej rozmowie z organizatorami całego przedsięwzięcia, zostało mi wskazane stanowisko na które powinienem się udać.
Po odnalezieniu właściwej lokalizacji spotkałem osobę, która była pomysłodawczynią i inicjatorką tego wszystkiego co miało się wydarzyć w dalszej kolejności, a więc konkursu plastycznego na najlepszego „Eko-Ludka”, czyli ludzika zbudowanego z butelek, kartoników po sokach i tego wszystkiego co było akurat pod ręką. Wioleta poza organizacją konkursu jest odpowiedzialna za zorganizowanie stoiska i zaproszenia Navitasu na piknik.  Navitasu, czyli mnie i Darka.
Sam konkurs przebiegał w bardzo dobrej, wesołej atmosferze i ogromnym zaangażowaniu dzieci.  Wioleta, ja i Darek pomagaliśmy dzieciom w wykonywaniu prac, zbieraliśmy głosy na najlepiej wykonanego ludzika i rozmawialiśmy z osobami podchodzącymi do stanowiska o gospodarce odpadami, odnawialnych źródłach energii oraz o wspaniałej atmosferze pikniku na którym dzieci bawiły się doskonale.
Zresztą należy powiedzieć, że zaangażowanie dzieci w konkurs było tak duże, że niektóre z nich w pięć sekund potrafiły stworzyć doskonale funkcjonujące zespoły, które nie tylko wspierały się na etapie tworzenia, ale również w momencie głosowania na swoje prace.
Konkurs zakończył się po godzinie 13:00. Wtedy nastąpiło zliczanie głosów i okazało się to co wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu, że dobra współpraca dzieci zaowocowała wygraniem głównej nagrody. Właśnie, nie powiedziałem nic o nagrodach, a warto. Niestety jak to często się zdarza, nie zrobiłem zdjęć nagród, więc ciężko mi je przedstawić w formie wizualnej. Jednak nagrody rozkładały się w następujący sposób:

Miejsce trzecie – gra edukacyjna

Miejsce Drugie – telefon z krótkim sznurkiem oraz gra edukacyjna. Pomiędzy drugim i pierwszym miejscem trwała na prawdę zacięta rywalizacja.

Miejsce pierwsze – telefon z kubków z naprawdę długim sznurkiem, 2 samoloty i bransoletka. Z racji tego, że główna nagroda powędrowała do grupy naprawdę dobrze zorganizowanej, to pewnie już nastąpił jakiś podział pomiędzy jej członków:)

Bardzo miły gest ze strony dyrekcji szkoły i organizatorów spotkał mnie po ceremonii wręczenia nagród. Ja oraz koło naukowe zostało wyróżnione dyplomami.  Nie wiem, tylko czy Wioleta została w jakiś sposób nagrodzona za swój wkład w cały piknik, bo na prawdę wykonała kawał dobrej roboty. Jeśli z jakiegoś powodu nie została wyróżniona, to wielka szkoda.

Całą zabawę na szkolnym pikniku, w zasadzie wypadało by powiedzieć, że na IX Pikniku Rodzinnym zakończyliśmy około godziny 14:00.
Mimo tego, że zabawa byłą wspaniała i atmosfera wyśmienita, zmęczenie dawało się we znaki.
Piękna słoneczna pogoda jednak sprawiała, że energii starczyło na bardzo długi czas.

Pozdrawiam i dziękuję organizatorom pikniku oraz Wioletcie, za wspaniałą zabawę.

Tomasz A.
odpadyblog.pl