Czy Polska może być liderem w światowej gospodarce odpadami? System EKO AB.

Każdy kto choć trochę orientuje się w realiach krajowej gospodarki odpadami powyższe pytanie mógłby skwitować co najwyżej pobłażliwym uśmiechem, a większość z nas ma pewne wątpliwości wobec nowego prawa, jego interpretacji lub wdrażania.
Wątpliwości za to raczej nie będzie miał Europejski Trybunał Sprawiedliwości, obciążający Polskę karami – nawet kilkadziesiąt tysięcy euro dziennie – za niedotrzymanie unijnych zobowiązań dotyczących gospodarowania odpadami.
Biorąc pod uwagę aktualną sytuację, nie tylko wiele nam brakuje do czołówki krajów UE, ale też nic nie wskazuje na to, byśmy mieli szansę szybko nadrobić zaległości. Nic poza EKO AB.

Lekarstwo na wszystkie problemy?

System EKO AB autorstwa Andrzeja Bartoszkiewicza jest rozwiązaniem jednocześnie innowacyjnym, jak i atrakcyjnym – zarówno z punktu widzenia ochrony środowiska, jak i ekonomii. Jego fundament stanowią pawilony sortownicze tworzące ekosieć, która pozwala na zagospodarowanie większości odpadów już na etapie ich odbioru i segregacji.
System zakłada wstępny podział odpadów na trzy grupy: higieniczne (łazienkowe), bioodpady (kuchenne) oraz pozostałe. W ten sposób posegregowane u źródła odpady trafiają do pawilonu, gdzie duża część z nich kończy swoją drogę (przynajmniej jako odpady).
Pawilony EKO AB zastępuję altany śmieciowe na osiedlach mieszkalnych. Są to klimatyzowane kontenery, w których odpady są ręcznie sortowane – na aż 23 – 24 frakcje, które stanowią surowce wtórne wysokiej jakości trafiające wprost na rynek. Żadna duża sortowanie odpadów nie jest w stanie wyselekcjonować odpady tak dokładnie (w tym sortowanie ręczne będzie miało zawsze przewagę nad mechanicznym).
Mamy więc do czynienia z czymś, co można nazwać segregacją rozproszoną – zamiast jednej dużej (i często nieefektywnej) sortowni, mamy tutaj całą sieć (a właściwie: ekosieć) pomniejszych, które ze względu na swój system pracy i strukturę są wydajniejsze, dokładniejsza oraz tańsze.

Pawilony EKO AB

Nazywane czasem eko-domkami minisortownie to kontenery o wymiarach 4 m x 6 m, podzielone na dwie części: socjalną i roboczą. W pierwszej znajduje się szatnia, toaleta, umywalka i kabina prysznicowa, zaś w drugiej odbywa się cała „magia” systemu EKO AB, czyli rozdział na 24 frakcje. Tak więc w części roboczej znajdują się stelaże z kilkunastoma workami na główne frakcje odpadów, prasa do plastiku i metalu, pojemniki na szkła różnego koloru, stół sortowniczy, niszczarka do dokumentów, chłodnia na odpady organiczne, regał na zużyty sprzęt elektroniczny i elektryczny, narzędzia do rozbiórki odpadów wielkogabarytowych, uchwyty na zużyte świetlówki… Jednym słowem wszystko, co jest potrzebne do dokładnego sortowania.
Samo wykorzystanie kontenera, wraz z dodatkowymi systemami dezynfekcji i dezodoryzacji jest bezpieczne sanitarnie zarówno dla pracowników, jak i mieszkańców osiedli, rozwiązuje problem nieprzyjemnych zapachów, owadów czy gryzoni buszujących po konwencjonalnych altanach śmieciowych. Pawilony EKO AB są również bardziej estetyczne, a także zabezpieczone monitoringiem przed próbami zdemolowanie i zniszczenia.

Na poziomie UE

System EKO AB gwarantuje optymalny odzysk energii i materii z odpadów, wyprzedzając wszystkie normy o kilka lat. Jest dostosowany do współpracy z innymi nowoczesnymi instalacjami, takimi jak biogazownie, spalarnie odpadów czy zgazowywarki. Biorąc pod uwagę to oraz wszystkie powyższe plusy, można zadać sobie pytanie: czemu EKO AB mimo swojego ogromu zalet, jest wciąż tak mało popularne? Czemu taka minisortownia nie działa tuż obok mojego domu? I czemu nad Polską wciąż wisi widmo kar europejskich, skoro mamy świetne narzędzia, by ich uniknąć?
EKO AB jest wprawdzie koncepcją innowacją, ale opracowaną i przedstawioną już kilka lat temu, a wciąż niewykorzystaną. W tej chwili działa w Płocku oraz (od niedawna) w Nakle nad Notecią, gdzie system jest tak dochodowy, że rozważa się nawet obniżenie stawek za odbiór odpadów od mieszkańców. Dobra wydajność ekonomiczna systemu może stanowić jednak jego wadę z punktu widzenia gmin. Skoro jest to tak tanie i jednocześnie dobre, może coś jest z tym nie tak? Taki punkt widzenia mógłby wyjaśniać fakt, dlaczego EKO AB nie działa jeszcze na zbyt szeroką skalę. Ale jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości, może powinien przejechać się do Nakła albo Płocka i samemu zobaczyć jak to działa? Osobiście uważam, że koncepcja jest przynajmniej na tyle interesująca, by dać jej szansę.
Drugą „wadą” zniechęcającą co poniektórych do wdrożenia EKO AB może być jego przejrzystość i proste zasady działania. Przez to znacznie trudniej jest tu zrobić jakiś nielegalny czy „lewy” odpadowy przekręt…

Pozdrawiam,
Jakub Szostakiewicz
odpadyblog.pl