Czy tylko ludzie śmiecą?

Czy tylko ludzie śmiecą? Oczywiście, że nie. Tak serio to cały świat śmieci i to dużo bardziej od nas – ludzi. Jak to zatem jest, że nam dostaje się najbardziej?  Temat rzeka w zasadzie i bardzo łatwo być ocenionym jako „grinpisowiec” i eko-szaleniec. Mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się tego uniknąć.

Kto tu jeszcze śmieci poza nami?

Zawsze mówiąc o śmieciach myślimy o walających się puszkach, butelkach, telewizorach czy wszystkim tym co nie jest nam akurat potrzebne. O czymś co rzucone w kąt śmierdzi stopniowo i z dnia na dzień bardziej intensywnie. Prawda jest taka, że poza nami  śmieci cały świat. Wszystko po kolei. Drzewa pozbywają się liści jesienią. Nasze futrzaki gubią sierść, kurczaki wykluwające się pozostawiają skorupki jajek, wąż gubi swoją skórę. Najbardziej klasycznym przykładem opadów i to takich stricte naturalnych są odchody i te wszystkie złe rzeczy, które zostawiamy w toalecie. I choć byśmy się zarzekali, że jesteśmy pod tym względem święci i co złego to nie my to to właśnie jest właśnie typowe coś co nie jest już nam potrzebne – czyli esencja definicji odpadu.

Ileż razy fascynowaliśmy się piękną złotą jesienią i zebraliśmy liście do wazonu? Tymczasem nie robiliśmy nic innego jak zbieranie śmieci, które wyrzuciły pobliskie drzewa. Jednak jak to jest, że śmiecą wszyscy. Drzewa, psy,koty, pszczoły – wszystko to co żyje a to nadal jesteśmy tym najgorszym i złym niszczycielem środowiska?

Czy tylko ludzie śmiecą? Jak to z tym w końcu jest?

Jest wiele teorii i poglądów na to, że zmiany klimatu to fikcja, że przyroda i zjawiska naturalne dużo bardziej oddziałują negatywnie na klimat, że Wybuch wulkanu to znacznie więcej emisji gazów cieplarnianych do atmosfery w tym dwutlenku węgla.  Fakt, wulkany jednorazowo emitują od cholery dziadostwa do atmosfery Pyły, popioły, para wodna i to prawda, że wybuch wulkany może nagle i gwałtownie zmienić nasze życie o 180 stopni. Chociażby przez obniżenie temp.

Jednak my do zmian klimatycznych dokładamy się w troszeczkę inny bardziej  żarłoczny i perfidny sposób. Do emisji gazów cieplarnianych ( CO2,metan, para wodna, halon, gazy przemysłowe, freony, podtlenek azotu) dokładamy jeszcze wylesianie lasów deszczowych czy w ogóle jakichkolwiek lasów które są aktualnie  pod naszą ręką.  Zmniejszanie ilości drzew zmniejsza globalną zdolność do pochłaniania CO2 itp. Nie każdy jest zwolennikiem tej wersji, bo jest ona stosunkowo powolna i co najgorsze jesteśmy jej uczestnikami. To tak jak z tą żabą w garnku, którą ugotujemy dopiero gdy będziemy stopniowo podnosić temperaturę. Wrzucając ją od razu do wrzątku poparzymy jej tyłek a poparzona żaba wyskoczy z garnka i nici jej ugotowania.

Ok, ale wróćmy do tych nieszczęsnych śmieci i czemu to nasze niepotrzebne rzeczy szkodzą przyrodzie a nie na odwrót? Odpowiedzią na to pytanie jest stosunek tego ile my śmiecimy a tego ile śmieci drzewo, las, czy ogólnie rzecz mówiąc przyroda. Roczna ilość odpadów produkowana przez naturę to mniej więcej tyle ile my produkujemy dziennie. Dochodzi do tego jeszcze to, czy mamy odpowiednie narzędzia do radzenia sobie z wytworzonymi przez nas odpadami czy nie. Czy przetwarzamy je czy składujemy czy w ogóle nic nie robimy i zalewamy przyrodę naszymi niepotrzebnymi rzeczami.

Ok teraz wyszło na to, że jestem ekologicznie pojebany i zaraz zacznę się wieszać na pierwszym lepszym drzewie. Nic z tych rzeczy. Natura i przyroda jest w miarę cierpliwa i za bardzo nie ma co jej ustępować – jednak warto zdać sobie sprawę, że bardzo duża część naszych czynności życiowych zależy od tego w jakim stanie jest przyroda.  Czasem warto podnieść ten przysłowiowy papierek. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Pozdrawiam.
Tomasz Araszkiewicz
Odpadyblog.pl