Ekologiczni judasze – kim są tzw. ekolodzy?

Kim są ekolodzy? To może być temat na naprawdę długi blogowy wpis. Jednak coraz częściej określenie to stosowane jest do ludzi związanych z takimi organizacjami jak Greenpeace czy Zieloni 2004. W moim odczuciu wizerunek medialny jest idealny. Troszczą się o wszystko co mieści się w pojęciu środowisko. Lasy, wodę, powietrze, zwierzęta i ludzi. Jednak czy ich akcje są nastawione na faktyczną poprawę jakości środowiska? Posłużmy się przykładem Greenpeace’u prezentowanym jednym z artykułów Rzeczpospolitej oraz internetem, który nie ma przecież granic.

Sprawa dotyczy aresztowania we wrześniu, przez rosyjskie służby, załogi statku ” Arctic Sunrise”. Ekolodzy zostali oskarżeni o atak na platformę wiertniczą Gazpromu. Gruba akcja ogólnie. Aktywiści twierdzą, że to była akcja protestacyjna a strona rosyjska, że był to akt chuligaństwa a według prawa morskiego – piractwo w czystej formie. Skoro prawda zgodnie z powiedzeniem leży po środku, to nikt nie ma racji.

Greenpeace – ekolodzy czy judasze?

Nie można oczywiście generalizować, że cały Greenpeace to w całości ludzie nastawieni jedynie na zysk. Każda organizacja musi w swojej strukturze posiadać ludzi w całości pochłoniętych w przedstawianej im ideologii. To w dużym stopniu uwiarygadnia każdą grupę.  Tak czy owak, duża część protestów prowadzona przez ten ekologiczny ruch była kierowana w konkretnych celach, a odnosząc się do tematyki ochrony atmosfery i paliw kopalnych, akcje te pomagały utrzymać energetyczną pozycję Rosji. Czym był by Gazprom i jego gaz, gdyby Europa zachodnia wykorzystywała swoje zasoby paliw kopalnych?  Protesty przeciw elektrowniom jądrowym, węglowym mają na celu umocnić „gazową pozycję” Rosjan. Za ile Greenpeace wiesza się na kominach, drzewach i przypina się do torów? Zapewne za ogromne – dla Gazpromu nie ma czegoś takiego – „za dużo”. Od tego zależy być albo nie być, zresztą kasa i tak się zwróci.

Dla czego w takim razie Rosjanie aresztowali aktywistów Greenpeace’u?

Prawdopodobnie to jakaś gra interesów pomiędzy Gazpromem, Rosją a czołówką Greenpeace’u. Być może ktoś w szeregach ekologów zażądał za dużo lub postawił zbyt śmiałe warunki? To bardzo możliwy scenariusz, zwłaszcza gdy nie interesujemy się środowiskiem a własnym portfelem. To tak jakby kucharz częstował nas odgrzewaną mrożoną pizzą w mikrofalówce mówiąc, że jest to produkt najwyższej klasy i chciał za niego kilkaset złotych. Ściema, która zapewne spowodowałaby lądowanie talerza z daniem na głowie kucharza.  W przypadku Greenpeace’u młodzi bardzo zaangażowani często wykorzystywani są do zadań specjalnych. Zresztą zgonie z zasadą „trzeba kuć żelazo póki gorące” należy wykorzystać młodzieńczy zapał zanim gość nie zorientuje się co jest grane.

Ekolodzy na kominie a hipokryzja i schizofrenia Greenpeace’u

Znowu mamy przykład, o którym wspomniałem wcześniej. Młodzi ambitni, których rozpiera energia włażą na komin elektrowni groźnie pokrzykując, a jednocześnie ich organizacja Greenpeace, zawiera sojusz z lobby węglowym na przeciwko energetyce jądrowej w Polsce. Tłumaczenie takiego poczynania też jest warte zainteresowania. „Energia z atomu jest niebezpieczna, pamiętacie Czarnobyl? Spójrzcie na Fukishime.”  Wiatraki są bezpieczniejsze…Ok spójrzmy na tą sprawę zimnym okiem.

Energia jądrowa gwarantuje stałe dostawy energii, czyli to na co liczy każda gospodarka na świecie. Jeśli przemysł i produkcja ma na czymś się opierać to właśnie na stałych dostawach energii. W Polsce powstać ma elektrownia 3. generacji czyli coś zupełnie nowszego od tych dziadów, które nas otaczają. Dodatkowo systemy bezpieczeństwa działają niezależnie od siebie oraz są wyposażone w ochronę przeciw atakom terrorystycznym. Wybuch jądrowy też nie będzie możliwy, z racji za niskiego wzbogacenia paliwa.

Wiatraki czyli turbiny wiatrowe  to urządzenia, które co najwyżej (według mnie) mogą być jakimś tam wsparciem dla energetyki lub elementem przydomowej elektrowni. Nie gwarantują w żadnym stopniu stałych dostaw energii elektrycznej bo działają wtedy gdy wieje wiatr. Poza tym, żeby taki wiatrak był efektywny śmigło powinno być utrzymywane w ruchu – czyli sam wiatrak również zużywa ileś tam energii na własny użytek.

Tak wyglądają więc działania ekologów z Greenpeace’u. Działają zgodnie z zasadą, że jeśli powtarzać będziemy stale jakieś bzdury to w końcu ktoś w to uwierzy. Im dłużej będziemy to robić tym więcej ludzi poprze nasze pomysły i postulaty. Jeśli będziemy czerpać z tego korzyści – tym lepiej dla nas.  Gazprom już straszy, że gazu zabraknie. Cel? Nie czepiać się Ukrainy – więcej na ten temat tutaj. Dopełnieniem dzisiejszego wpisu niech będzie wypowiedź Mariusza Max’a Kolonki dla Super Stacji na temat Szczytu Klimatycznego. Nie dajmy się manipulować a jeśli już to robimy, róbmy to świadomie.

Pozdrawiam.
Tomasz Araszkiewicz
odpadyblog.pl

  • J.Sz.

    Ekolog to osoba znająca i zajmująca się ekologią, a ta (wg. wikipedii) jest nauką o strukturze i funkcjonowaniu przyrody. Nie jestem więc pewien czy wszystkich członków organizacji ekologicznych można określić tym mianem. Z drugiej strony sam nie należę do żadnej zielonej organizacji, więc co ja tam wiem? Może ci przykuwający się do drzew to jedynie mniejszość, podczas kiedy ta większa część zajmuje popularyzacją ekologii, a także słuchaniem i głoszeniem racjonalnych argumentów?
    Przykładowo: odrzucanie energetyki jądrowej nie jest racjnalne (fajnie, że ten temat został tu poruszony). OŹE jeszcze przez długi czas (jeśli w ogóle) nie będą mogły samodzielnie napędzać gospodarki, a jeśli mamy zrezygnować z węgla, pozostają tylko elektrownie atomowe, które w obecnych czasach są bardzo wydajne i bardzo bezpieczne.
    A co do filmiku, w jego drugiej części Kolonko wspomina o mailach które kiedyś wyciekły do internetu, a które miały dowodzić, że naukowcy fałszują wyniki swoich badań. Prawdopodobnie ma na myśli tzw. aferę Climategate, w której faktycznie naukowe raporty wyciekły, jednak dane w nich zawarte zostały źle zinterpretowane przez pseudonaukowców i media, co przyczyniło się do postawienia zarzutu fałszowania badań. Tak to bywa, gdy nie przestrzega się zasady „Nie rozumiesz – nie oceniaj”. Badania zostały dokładnie prześwietlone i sprawdzone, po czym oczywiście naukowców oczyszczono z zarzutów, choć zapewne niektóre skutki afery dotykają ich do dzisiaj.
    Zgadzam się jednak z tym, że co do samego efektu cieplarnianego jak i jego genezy można mieć wątpliwości.

    • OdpadyBlog.pl

      Oze moim zdaniem były by fajnym rozwiązaniem „przydomowych elektrowni”. Kwestia jednak kogo na to stać w dzisiejszych czasach. Na pewno nie wszyscy ” ekolodzy ” to aferzyści, ale ci fałszywi najwięcej hałasu robią i tym hałasem kuszą właśnie te słabsze organizacje. Bo jak można zasinieć na eko-scenie? Tak jak Greenpeace czy inne grube ryby:).
      Pozdrawiam.
      Tomasz Araszkiewicz