Elektrownie wiatrowe powstrzymają huragany?

Wydaje się absurdalne, jednak naukowcy ze Stanford University uważają, że jest to możliwe, przynajmniej w teorii. Czy naukowe teorie mają w tym wypadku pokrycie w praktyce?

Jak wiadomo, wiejący wiatr (czyli przemieszczające się masy powietrza) niosą ze sobą pewną energię (zależną od prędkości wiatru). Dzięki temu odpowiednie turbiny mogą tą energię pobrać i przetworzyć – najpierw na energię mechaniczną, później elektryczną, skąd trafia zwykle wprost do sieci. A co, gdyby ogromną wichurę postrzegać jako równie ogromny zasób energii? W takim podejściu jej zużycie nie tylko byłoby korzystne z punktu widzenia dalszego wykorzystania, ale wręcz zwiększałoby bezpieczeństwo poprzez osłabienie potencjalnie niszczycielskiego huraganu.

Mark Jacobson z Stanford University postanowił wprowadzić do stworzonej przez siebie symulacji huraganu farmę wiatrową i zobaczyć jak duży będzie miała wpływ na zjawisko. Wyniki okazały się zaskakujące – obecność dużej farmy wiatrowej znacząca redukowała moc huraganu, zmniejszając nie tylko siłę wiatru ale również osłabiała wielkość morskich fal, które huragan wzburzył. To ostatnie nie jest aż takie dziwne, gdyż mowa tu o farmie morskiej, która sama w sobie może tworzyć falochron, jednak osłabienie fal było nieproporcjonalnie duże – aż do 79%.

Sam jestem raczej sceptycznie nastawiony do tego pomysłu: „duża farma wiatrowa” w symulacji oznaczała 10 tyś. turbin wiatrowych, co jest po prostu synonimem ogromnych pieniędzy. Drugą sprawą są odpowiednie wymogi konstrukcyjne – to nie takie proste zbudować farmę wiatrową która przetrwa każdy huragan bez szwanku.
Niektórzy również zwracają uwagę na możliwość zaburzenia klimatu, bo skutki zakłócenia mas powietrza na taką skalę mogą być nieprzewidywalne – ale to po prostu wymaga dalszych i dogłębnych badań.

No i kluczowe pytanie: czy naprawdę jest to możliwe? To zależy w gruncie rzeczy, jak dokładna była przeprowadzona przez Pana Jacobsona symulacja. Z doświadczenia wiem, że modele symulacyjne często są bardzo uproszczone i opierają się na założeniach, których podstaw próżno szukać w świecie rzeczywistym.

Załóżmy jednak na chwilę że jest to możliwe, że możemy zapanować nad huraganami (nawet jeśli nie byłoby to ani proste ani tanie). Oznaczałoby to, że nasza cywilizacja znalazła się już na kolejnym etapie, etapie w którym możemy zapanować nad żywiołami i kataklizmami. Co by było następne? Trzęsienia ziemi i erupcje wulkaniczne? Przecież to też źródła energii. No, trochę w tej chwili ponosi mnie wyobraźnia, ale przecież nie odbiega to aż tak bardzo od wizji powstrzymania huraganu.
Co o tym myślicie? Czy farmy wiatrowe mogą powstrzymać huragany?

Pozdrawiam,
Jakub Szostakiewicz
odpadyblog.pl