Gaz nie tylko dla (g)łupków, odc 4 : Recykling zużytego płynu szczelinującego

Witajcie, dzisiaj ruszamy z kolejnym odcinkiem „Gaz nie tylko dla (g)łupków”. Odcinek sponsoruje słowo recykling, czyli pewnie to na co wielu z was czekało już od dawna.
Jak się zagospodarowuje zużyty płyn szczelinujący?  To dobre pytanie. Zacznijmy, w ogóle od tego jak powstaje odpad o którym mowa w dzisiejszym wpisie.

Kiedy powstają odpady?

Odpad powstaje w momencie zakończenia szczelinowania, wtedy „wyciągamy” go na powierzchnię, właściwie wypompowujemy z przewodów,  w celu recyklingu. Skład chemiczny takiego płynu, jest wzbogacony o szczątki gleby,frakcji skalnych oraz pierwiastki w tych skałach występujące.  Jak widać skład płynu wtłaczanego jest znacznie uboższy od składu cieczy wypompowywanej na powierzchnie. Nie ma czemu się dziwić, w końcu by uzyskać gaz łupkowy, musimy rozpuścić frakcję skalną- czyli właśnie rzeczone łupki skalne. Jeśli chodzi o ilość zużytej cieczy szczelinującej jaką wydobywamy na powierzchnię, to jest ona zależna od wielu czynników. Może się okazać, że wypompujemy jej mniej niż wtłoczyliśmy, ale i na odwrót, możemy przy wydobywaniu zużytego płynu szczelinującego uzyskać znacznie więcej płuczki, niż wpompowaliśmy na początku. To wszystko, jak powiedziałem, zależy od tego, czy na głębokości na której znajdują się złoża łupków, znajduje się woda złożowa, czy skały chłonne itp.

Odpady płynne – co z nimi robić?

Dla zobrazowania ilości odpadów płynnych z jakimi przyszło się zmierzyć gospodarce odpadami, powiem, że 10% wydobytego płynu szczelinującego to objętość wynosząca około 1000 metrów sześciennych, które trzeba zagospodarować w sposób nie oddziałujący w sposób agresywny na środowisko. Zagospodarować tak, by nie zdegradować w sposób drastyczny środowiska. Bardzo często stosowaną metodą „zagospodarowania” zużytego płynu szczelinującego, jest jego ponowne zatłaczanie do odwiertu.

Czyli powszechna metoda zamiatania pod dywan i mówienie sobie „co z oczu to  z serca”. Według mnie, pozbywamy się niepożądanego kłopotu i niebezpieczeństwa zanieczyszczenia górnych warstw gleby oraz wód podziemnych. Mając „ścieki”, pod ziemią, zaizolowane szczelnym płaszczem z litej skały, o grubości ponad 1km, jesteśmy bezpieczni.  Co w przypadku, gdy na terenie prowadzenia prac wydobywczych nie możemy zatłoczyć ponownie cieczy do odwiertu? Wtedy jesteśmy zmuszeni do transportowania odpadów ciekłych cysternami, czy innymi pojazdami do tego przeznaczonymi w inne miejsca w których będziemy mogli ponownie zatłoczyć zużytą ciecz szczelinującą na bezpieczną głębokość. Takie rozwiązania są dość awaryjnymi rozwiązaniami. Nie ma co ukrywać, cysterny się przewracają na dziurawych drogach, rozlewając zużytą ciecz na powierzchnię ziemi. W Stanach ponowne zatłaczanie, stosowane było w tzw. złożu Barnett. (W USA, są dwa duże złoża gazu łupkowego, Marcellus Shale oraz Barnett – zieloni lubią o nich opowiadać jako o siedlisku zła i szatana – przyp. red:) – zawsze chciałem napisać  – przypis redakcji…:))

Proces ponownego zatłaczania, jest dość mało efektywny ekonomicznie. Potrzeba przy takich rozwiązaniach, ciągłej produkcji nowej cieczy szczelinującej. Mądre inżynierskie głowy, postawione przed tym problemem, musiały znaleźć jakieś lepsze rozwiązanie, woda nadająca się to celów technologicznych jest tak samo cenna jak woda pitna, w takim wypadku wymyślono proces recyklingu zużytego płynu.

Proces odzysku zużytego płynu szczelinującego, w celu jego ponownego wykorzystania, może odbywać się na miejscu, w specjalnej, przystosowanej do tego celu „oczyszczalni”, lub w zakładzie oczyszczającym kilka pól wiertniczych.  Z tego co wiem, konsorcja wydobywcze, poza budową wiertni,rurociągów i technologii potrzebnej do wydobycia gazu, budują właśnie specjalne zakłady technologiczne, oczyszczające  odpady ciekłe z przemysłu łupkowego. Nie ma potrzeby oczyszczania wody do jakości wody pitnej( po co wydawać pieniądze na super czystość, skoro nikt tego pić nie będzie….), wystarczy jakość „technologiczna”. Po oczyszczeniu, woda ponownie nadaje się do ponownego użycia w przemyśle wydobywczym, lub do innych celów przemysłowych.
To chyba najmniej kontrowersyjna metoda odzysku zużytego płynu szczelinującego.
Jest jeszcze jedna metoda, o której, mało kto ma pojęcie. Mało kto, bo jest dość kontrowersyjna, ba nawet mało że dość, jest jak cholera kontrowersyjna… mowa tutaj o rozcieńczaniu cieczy powrotnej do takich stężeń, które mieszczą się w dopuszczalnych normach. Po takim rozcieńczanku, rozprowadza się ciecz w środowisku i udaje się, że jest ok.

Warunki środowiskowe postawione, przez ministerstwo środowiska, sprawiają, że ta metoda jest w Polsce nielegalna.  Jest nielegalna, jednak warto mieć na uwadze, że taka możliwość też istnieje. Ja ze swojej trony, popieram oczywiście „łupkowe oczyszczalnie”. Kilka powodów, rozwój technologiczny, najmniej inwazyjna metoda, ograniczamy zużycie wody, a co za tym idzie zmniejszenie kosztów recyklingu. Co sądzicie o recyklingu zużytego płynu szczelinującego, uważacie, że metoda recyklingu płuczki wiertniczej jest ok? Może, jednak wolelibyście metodę z rozcieńczaniem do akceptowalnych norm ? Zapraszam do komentowania oraz do odwiedzania profilu na facebooku, wkrótce pojawi się film truthland  w wersji polskiej.

Pozdrawiam
Tomasz Araszkiewicz
odpadyblog.pl

zdjęcie pochodzi z bloga http://gazniekonwencjonalny.wordpress.com