Gdy gaśnie światło – odpady lamp wyładowczych cz.0

Witajcie.
Wpis ten powstaje z kilku względów, po pierwsze z pasji, tak jak inne zamieszczane na blogu wpisy, oraz dla tego, że na studiach wiele osób zainteresowanych było tym tematem, a zobaczenie technologii nie jest takie proste:D.
Chciałem więc, napisać serię wpisów na temat odpadów lamp wyładowczych. Pomysł szczytny, nie uważacie? Jednak cały pic polega na tym, że ilekroć zaczynałem pisać fragment tekstu to zaraz go kasowałem……po prostu temat jest dość rozległy, a interesuje mnie na tyle, że chciałbym poświęcić mu odpowiednio dużo czasu i powiedzieć wam o najistotniejszych rzeczach. Właśnie dla tego zrodził się pomysł na część zerową, na swoisty odcinek pilotażowy, czy po prostu zajawkę, która zaznajomi was  z rzeczami o których chciałbym później wam powiedzieć.

Odpady lamp wyładowczych.. mądre sformułowanie nie ? Chodzi po prostu o zużytą świetlówkę, jednak w jaki sposób zrozumieć unieszkodliwianie i recykling świetlówek, bez znajomości ich budowy i działania…  nie każdy jest elektrykiem,elektrotechnikiem,MacGyverem czy osobą wiedzącą wszystko na każdy temat. Powiedzmy sobie, zatem krótko, jak zbudowana jest świetlówka i dla czego ona w zasadzie świeci. Odpowiedzi na te pytania, nie powiedzą nam wszystkiego na temat świetlówek, jednak będą na tyle przydatne, że pozwolą zrozumieć to co chciałbym napisać w dalszych częściach serii.

Na rysunku obok, przedstawiona jest budowa świetlówki. Widać więc, że zawiera ona kilka tajemniczych rzeczy.Z Rtęcią i argonem, zapewne nie mamy problemów, jeśli chodzi o ich definicję, jednak czym jest luminofor? Być może, gdzieś ktoś już słyszał to słowo, być może niektórzy z czytelników wiedzą co to jest i uśmiechają się do siebie. Jednak ja zanim zapoznałem się z procesami recyklingu i unieszkodliwiania zużytych świetlówek brnąłem przez luminofor. Ok, jednak my tutaj gadu gadu, a problem nadal pozostał, a jest nim LUMINOFOR, a być może warto powiedzieć o innych rzeczach? .
Wyjaśnijmy więc sobie dla porządku wszystko pojęcia od początku.

Elektroda – wykonana jest z drutu wolframowego, który pokryty jest tzw. emiterem tlenkowym. Emiter tlenkowy pełni dość istotną rolę w procesie zapłonu świetlówki. Sprawia on, że praca wyjścia elektronów z drutu wolframowego ( dwuskrętki), jest mniejsza a co za tym idzie zapłon świetlówki jest dużo łatwiejszy.

Rtęć – dozowana jest do świetlówki w postaci metalicznej,  przy podwyższonej temperaturze rtęć  osiąga ciśnienie rzędu 0.6-1.0 Pa.

Argon – gaz pomocniczy – ciśnienie 25000 Pa czyli 0,25 atm.

Luminofor – pokrywa wewnętrzną stronę bańki świetlówki ( to białe „coś”).  Pod wpływem promieniowania rezonansowego rtęci emituje promieniowanie widzialne, czyli dzięki temu świetlówka świeci białym światłem. Ważne jest by ciśnienie rtęci było takie promieniowanie linii rezonansowych miało największą skuteczność.

W bardzo dużym skrócie, tak można opisać najważniejsze elementy świetlówki, wiemy więc co i jak ( przynajmniej mniej więcej, taką mam nadzieję).
To by było na tyle w dzisiejszym odcinku, bo tak jak powiedziałem, za jego pomocą chciałem Was zapoznać z tym o czym będzie mowa w następnych częściach, a więc o technologii recyklingu świetlówek, luminoforu oraz zawartej w nich rtęci. Temat jest być może zbyt „kosmiczny”, jednak nie mogłem się powstrzymać od tego by nie napisać o tym kilku rzeczy.
Już w następnym odcinku pokrótce o regulacjach prawnych, dzięki którym jest możliwy system recyklingu lamp wyładowczych w Polsce.
Temat jest szeroki i wynika z niego wiele ciekawych możliwości… jeśli ktoś chciałby porozmawiać na ten temat, to zapraszam do komentowania,pisania maili lub odezwania się na gadu gadu:). Nie męczę was dłużej, jest już późno, chociaż pewnie dla wielu zagorzałych internetowców to środek dnia -23:47:)
Pozdrawiam więc i życzę dobrej nocy.
Tomasz. A – Odpadyblog.pl