Ile wyniesie maksymalna stawka za segregowane odpady

 

rp_Patent-Law.jpg

Maksymalne stawki za segregowane odpady to temat, który spędzał sen z powiek specjalistów pracujących w pocie czoła.  Wiecie, nieprzespane noce. Analizy, wyliczenia i w końcu udało się ustalić ostateczną wersję. Ile zatem wyniesie maksymalna stawka za segregowane odpady?Całe zamieszanie wywołał Trybunał Konstytucyjny, który wymógł zajęcia się sprawą stawek natomiast za sposób ich obliczania odpowiadają  ludzie z SGH. Specjaliści od finansów. Planowane zmiany mają się zawierać i dotyczyć przygotowywanej właśnie nowelizacji Ustawy o Odpadach.

Rozmów było wiele, jak to zresztą bywa na posiedzeniach, podczas których coś ważnego ma się wydarzyć. Jak wiemy od gadania jeszcze nic nie powstało. Specjaliści od finansów, odpadów i spraw ogólnych wzięli się więc do roboty. Nie mogli zawieść oczekiwań Trybunału Konstytucyjnego oraz tych najwaleczniejszych – naszych. Przynajmniej zaczęli coś ustalać, na przykład wysokość opłat za odbiór odpadów, które określać ma specjalny algorytm. Miałby być zależny od dochodów polskiej rodziny. Wygląda w porządku, przynajmniej na moje oko. Prawda, że wygląda? Każdy w końcu płaci zależnie od tego ile zarabia. „Frontem do klienta” chciałoby się powiedzieć.

Pozostaje jednak mały szczegół i kwestią decydującą o tym czy propozycja jest rozsądna decyduje jedna rzecz. Drobiażdżek, który dla niektórych okazać się może problemem. Chodzi o uśrednienie polskich dochodów jakie przypadają na statystycznych Kowalskich. Wysokość maksymalnej opłaty za odbiór odpadów wynosić ma  2% średniego dochodu polskiej rodziny. Podstawą do wyboru takiej wersji algorytmu, była metoda naliczania opłat od mieszkańca, czyli to na co większość gmin się zdecydowała. Najprościej prawda? W przypadku  takiego uśrednienia, poszkodowanymi mogą być osoby mniej zamożne. Czy zapłacą więcej niż do tej pory?  Być może niewiele więcej, ale jednak może się okazać, że więcej. Chociaż optymistycznym wydaje się to, że ostatnie słowo i tak należy do władz lokalnych, bo algorytm ustala jedynie maksymalną wartość opłaty za odpady. Jeśli gmina jest raczej uboga to nie powinno się jej dodatkowo gnębić podwyżkami stawek. Co mają powiedzieć osoby mniej zamożne mieszkające wśród bogatych sąsiadów? Zobaczmy jednak jak stawki  się zmienią.

Według Rocznika 2013, w 2012 roku przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na jedną osobę ogółem wynosił 1278,43 zł. Oznacza to, że stosując algorytm w obecnej chwili zapłacilibyśmy maksymalnie 25,57 zł od osoby za śmieci posegregowane. W przypadku innych metod naliczania opłat: od metra sześciennego wody, powierzchni użytkowej i gospodarstwa domowego, wskaźniki procentowe byłby na poziomie 0,7 proc., 0,08 proc. i 5,6 proc. przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na jedną osobę. Z tego wynika, że maksymalne opłaty wyniosłyby odpowiednio: 8,95 zł za m sześc., 1,02 zł za m kw. i 71,6 zł za gospodarstwo domowe.

-źródło portalsamorzadowy

Wiemy już jakie stawki obowiązywać będą za odpady segregowane. Za niesegregowane będzie więcej jednak mniej niż dwu krotności stawek za śmieci kulturalnie i grzecznie posegregowane. Wszystko gra, jednak pojawia się pytanie co w przypadku zmiany wysokości dochodów w przyszłych latach? Podobno algorytm ma być na tyle inteligentny, ze ma sam się zmieniać w zależności od zmian danych statystycznych. Takie działanie rozwiązuje problem przyszłych nowelizacji. Cóż więcej dodać, życie staje się proste. Pozostaje nam tylko spokojnie żyć w swoich czterech ściana, śmiecić w granicy rozsądku i kultury oraz nie martwić się o nic. No chyba, że mamy bogatych sąsiadów. Powinniśmy się wyprowadzić albo lepiej – przemeldować do bardziej przystosowanej do nas społeczności. Żarty żartami, jednak na jakieś rozwiązanie należało się zdecydować i to najlepiej na takie, które obniżałoby obecne opłaty za odbiór odpadów. Od zawsze przy tego typy decyzjach plączą się różne interesy i sztuką jest rozwiązać węzeł gordyjski.

Pozdrawiam.
Tomasz Araszkiewicz
odpadyblog.pl