Konferencja klimetyczna w Paryżu – Europa liderem redukcji dwutlenku węgla

Wyborczy kurz nie zdołał chyba jeszcze opaść. Drobinki obietnic i plakatów unoszą się nadal w powietrzu a resztki banerów powiewają jeszcze na przydrożnych słupach. Może do dobrze,  bo już niedługo będzie okazja do sprawdzenia  na ile poważne były te stanowcze obietnice odnośnie spraw ekologicznych. Już za miesiąc w Paryżu rusza konferencja klimatyczna COP21.

Czy Konferencja Klimatyczna w Paryżu cokolwiek zmieni?

Wydaje się, że obietnice i oczekiwania odnośnie tego co może się wydarzyć na konferencji są duże.  Uczestnicy konferencji zakładają, że wypracują porozumienie w sprawie globalnej redukcji emisji gazów cieplarnianych a w przypadku dwutlenku węgla o 40% w 2030 r względem 1990. 

Pomimo tego, że zarówno w obietnicach jak i w wykazywanej redukcji emisji Europa jest liderem, to kraje rozwijające się nie wyrażą entuzjazmu ani żadnej zgody na znaczną redukcję i wyższe cele jeśli chodzi o sprawy emisji.  Wydaje się więc wielce prawdopodobne, że czeka nas dalszy wzrost  emisji. Trudno tutaj mówić więc o jakiejś rewolucyjności konferencji, bo takie przewidywania w zasadzie pojawiają się od dawna. Chociaż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia oraz rodzaju gospodarki. 

„Unia Europejska jest jastrzębiem w zakresie redukcji emisji dwutlenku węgla”

Jeżeli Europa jest określana mianem jastrzębia to kto jest orłem? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Ptasi przydomek zawdzięczamy głównie temu, że we wspólnym mandacie negocjacyjnym UE z września zawarto zobowiązanie, że do 2030 roku emisja dwutlenku węgla zmniejszy się o 40 proc. względem 1990 roku.

Jak wynika ze sprawozdania Europejskiej Agencji Środowiska, emisje gazów cieplarnianych w Europie zmniejszyły się w latach 1990–2014 o 23 proc. i osiągnęły najniższy notowany poziom.

Widać więc, że Europa jako jastrząb ma ambicje zmiany świata na lepsze. Bardzo szczytny cel jednak jeśli przyjrzeć się bliżej to zauważycie z pewnością, że heroizm Europy jest sztuką dla sztuki, choć teoretycznie poszczególne kraje mają zadeklarować zakres wysiłków w sprawie ochrony klimatu, które zostaną podjęte po 2020 roku.

Dlaczego emisje nie zostaną zredukowane? 

Jeśli się nie mylę to poza Europą żaden kraj,  nie zgodzi się na tak stanowcze zredukowanie emisji. W zasadzie na jakiekolwiek ograniczenia nikt chętnie się nie zgadza, zwłaszcza ten, który właśnie się rozwija tudzież jest u biznesowego i gospodarczego szczytu.  

Redukcja emisji wymaga kosztów i wiary w to, że bycie eko-uczciwym się opłaca i jest w ogóle potrzebne. W wypracowywanym na konferencji dokumencie zapewne znajdą się maksymalnie ogólne zapisy, które nie uderzą za mocno w lokalne gospodarki. Czyli tak jak zwykle – nic nowego. 

Warto może zacytować prof. Konrada Świrskiego z Politechniki Wrocławskiej i dzięki temu mieć szerszy ogląd na sprawę: 

Europa chce jak najbardziej zmniejszać emisję po to, żeby przenosić swoje doświadczenie i swoje technologie na inny świat. Stany Zjednoczone przechodzą rewolucję łupkową, więc jest tam coraz więcej gazu. W związku z tym w naturalny sposób emisja dwutlenku węgla spada. Chiny mają wielki program budowy elektrowni jądrowych, a poza tym hamuje im dynamika rozwoju gospodarczego, więc nie potrzebują tak dużo energii. Indie i Afryka nadal będą zwiększać emisję i nie zgodzą się na globalne porozumienie. Zostanie to ukryte pod stwierdzeniem, że tym krajom dajemy jeszcze trochę czasu 

Widać więc, że w Paryżu na papierze będzie działo się dużo i być może te wszystkie ogólnikowe zapisy zostaną ogłoszone jako sukces. Jako nowy Protokół z Kioto, jednak w rzeczywistości nic szczególnego się nie wydarzy. Nic ponad to jak wybicie kawy, zużycie kilku długopisów czy pozostawienie po sobie odpadów w sali konferencyjnej. 

Czy wzrostu emisji da się uniknąć? 

Może najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie dla czego niektóre kraje muszą redukować emisje.  Żeby zrozumieć po co te wszystkie konferencje klimatyczne musimy cofnąć się do lat 90.Wtedy to kraje, które ratyfikowały w grudniu 1997 roku Protokoł z Kioto, zobowiązały się do redukcji emisji gazów cieplarnianych (głównie dwutlenku węgla, metanu i tlenku azotu) do 2012 roku o co najmniej 5 proc. względem poziomu z 1990 roku. W przypadku niedoboru bądź nadwyżki emisji zobowiązały się zaś do odsprzedaży lub odkupienia limitów emisji. 

Czas mijał nieubłaganie i nastał rok 2015. Kraje rozwijające się  wraz z wzrostem gospodarczym generują wzrost emisji.  Czegokolwiek nie próbowano zrobić w krajach  rozwiniętych i tak nie zdołano zatrzymać globalnej emisji dwutlenku węgla.

Jastrząb – Europa podejmuje tytaniczne wysiłki, które można by nazwać syzyfową pracą ponieważ w rzeczywistości od wprowadzenia systemów ETS udział Europy w emisjach zmalał z 15 do 10 proc.Znowu warto przywołać słowa prof. Świrskiego:

Jeśli zredukujemy emisję o 80 proc., czyli pewnie 6-8 proc. emisji światowej, to szybko Afryka, Indie i Chiny wyemitują dwa razy więcej. 

Pełna wypowiedź w formacie wideo poniżej i tak samo jak po lekturze powyższego artykułu można odnieść podobne wnioski. Emisja globalnej emisji to sztuka dla sztuki lub dobra okazja do dobrej zabawy w ciekawych miejscach na świecie.  

Ciekawy jestem co Wy uważacie jeżeli chodzi o kwestie globalnej emisji. Miło będzie, jeśli podzielicie sie swoim zdaniem w komentarzach.

Pozdrawiam.
Tomasz Araszkiewicz
odpadyblog.pl

  • M. Kozikowski

    Naaaaaaaaaaaaajlepsza strona o odpadach:)
    Pozdrawiam cię Tomku!