Nowa strona odpadów i ZSEE?

odpadyblog.plZużyty sprzęt elektroniczny i elektryczny to w pewnym sensie kwintesencja tego, co dzieje się na rynku gospodarki odpadami w Polsce. Pisząc o problemach ZSEE można by w zasadzie przenieść je do dowolnej grupy odpadów. Wróćmy jednak do sedna sprawy  czyli spójrzmy, że zużyte pralki, lodówki czy sprzęt oświetleniowy powstają w naszych domach, a jednak dalekie są od określenia ich mianem „komunalne”. Prawo, które nie jest i nigdy nie było doskonałe stwarza ogromne pole do popisu, jeśli chodzi o tzw. szarą strefę. Takie zjawisko ma miejsce zarówno w odpadach i niebezpiecznych jak i komunalnych właśnie. O ile o śmieciach powstających w naszych domach mówi się często i dużo to o innych przebąkuje się kilka zdań albo w ogóle milczy. Kwestia medialności danego tematu a może ilość gotówki w danej grupie odpadów sprzyja milczeniu?  Co by nie było przyczyną to jedno jest pewne, handel kwitami to proceder wynikający bezpośrednio z niespójnego prawa i działania wspomnianej już szarej strefy.

Kryterium „Cena” to dobry wybór?

Tak, w Odpadach niebezpiecznych a zwłaszcza w Zużytym Sprzęcie Elektrycznym i Elektronicznym (ZSEE) to kryterium również występuje. Kto może zagwarantować niższe koszty przetworzenia i unieszkodliwienia odpadów wygrywa. Jednak czy za promocyjnymi cenami idą realne działania zmniejszające zagrożenie jakie powodować mogą toksyczne substancje zawarte w ZSEE? Oczywiście, że nie,  wielokrotnie organizacje odzysku przedkładają koszty nad jakość wykonywanej usługi, która notabene jest wymogiem ustawowym. Wymogiem ustawowym, już w mniejszym stopniu jest opłata producentów sprzętu elektronicznego i elektrycznego na rzecz unieszkodliwienia ZSEE czyli tego co kiedyś było produktem a teraz jest tykającą bombą ekologiczną. Większość producentów nie ma ustawowego obowiązku należenia do organizacji odzysku i wnoszenia stosownych opłat, mogą finansować i organizować proces na własną rękę. Większość, bo producenci lamp fluorescencyjnych, czyli świetlówek takiego wyboru nie mają… tak więc jeśli policzyć potencjalną sumę pieniędzy krążącą pomiędzy organizacjami odzysku a producentami i wprowadzającymi produkt na rynek to zamiast źrenic pojawią się w naszych oczach dwa złote błyszczące dolary.  Tak oto niskie koszty są ważniejsze od jakości wykonywanej usługi, jakości technologii i rzeczy które pomijane są w procesie liczenia pieniędzy. Wiadomo przecież, ze „hajs się musi zgadzać”.  Problemy te mają jedno wspólne źródło, którym jest brak zunifikowanych standardów dla poszczególnych grup odpadów.  Brak ujednoliconych norm w rzeczywistości najczęściej wygląda tak, że zakłady nieposiadające odpowiedniego zaplecza technologicznego do zagospodarowania danej grupy odpadów dostają pozwolenie na przetwarzanie wybranego ZSEE.  Czyli nikt nie wie co powinien robić, za to doskonale wie ile kasy mu się należy.

Podział odpadów – czy już wszystkie masz? 

Obecny podział odpadów na 10 grup to zdecydowanie zbyt duże uogólnienie. Taka klasyfikacja znacznie utrudnia zbiórkę oraz ewidencję śmieci czyli ZSEE. Już teraz prowadzi się działania do zmiany takiego podziału odpadów. Dyrektywa 2012/19/UE kierunkuje wszelkie zmiany a stosowne rozporządzenia Ministra Środowiska je precyzują. Chodzi o zwiększenie 10 grup odpadów powstałych ze zużytego sprzętu elektronicznego i elektrycznego do sześciu grup technologicznych :

  • urządzenia działające na zasadzie wymiany temperatury ( sprzęt chłodniczy itp.).
  • urządzenia zawierające ekran i kineskop( TV,Monitory itp.).
  • Lampy.
  • Sprzęt wielkogabarytowy którego wymiary przekraczają 50 cm
  • Sprzęt małogabarytowy
  • Sprzęt telekomunikacyjny i IT

Taka klasyfikacja zużytego sprzętu elektronicznego i elektrycznego jest stosowana w wielu krajach Europy Zachodniej. Czy tak będzie wyglądała ostateczna wersja grup odpadów? Dowiemy się zapewne w momencie skończenia prac nad aktem prawnym. Ważną zmianą, która również powinna pojawić się w nowym zapisie ustawy o Zużytym Sprzęcie Elektronicznym i Elektrycznym jest fakt, iż organizacje odzysku będą mieć obowiązek finansowania  wszystkich odpadów tzw. problemowych. Jak do tej pory organizacje odzysku mogą rozliczać wprowadzających produkty chłodnicze na rynek innymi urządzeniami, które łatwiej i taniej jest zagospodarować. Krótko mówiąc nie chce nam się unieszkodliwiać twoich produktów, ale żeby wszystko było ok, możemy poddać recyklingowi jakąś pralkę czy kuchenkę. Co się stanie z tym problemowym odpadem? Pewnie wyląduje gdzieś pomiędzy podgrzybkiem a muchomorem. W najlepszym wypadku zostanie „unieszkodliwiony na czarno” i zyski z tego procesu powędrują jakąś nieznaną drogą w nieznanym kierunku.

Standardy Jakości – jeden za wszystkich wszyscy za jednego

Najistotniejszą najważniejszą zmianą jaką należy wprowadzić w obrębie ZSEE jest zunifikowanie norm i wprowadzenie jednolitych norm dla zakładów przetwarzania. Co chyba najważniejsze, jednolity system i wytyczne opracowywane będą w Komisji Europejskiej. Miejmy nadzieję, że spece z UE nie zawiodą i nie wymyślą jakichś skrajnie bzdurnych norm. Na mądre zapisy Komisja Europejska ma trzy lata od wejścia w życie dyrektywy, a przez ten czas obowiązywać będą tzw. przepisy tymczasowe, które określać będą minimalne standardy jakie powinny spełniać zakłady przetwarzania.
Jeśli chodzi o mój stosunek do tej całej sytuacji, to mam nadzieję, że zapisy te usuną nieuczciwych przedsiębiorców oraz wyrównają szanse na rynku. Pewnie to nie możliwe, ale dobrze by było, żeby było więcej równych szans. Spowoduje to niewątpliwie rozwój technologiczny, przynajmniej na poziomie logistycznym.

Uwaga sprawdzam – audyty i elektroniczny rejestr odpadów. Czy to dobry pomysł na kontrole sytuacji?

Jest duża, szansa na to, że w nowej Ustawie o Zużytym Sprzęcie Elektronicznym i Elektrycznym zostanie wprowadzony wymóg bieżącej kontroli stanu recyklingu,przetwarzania i unieszkodliwiania ZSEE. Jak na razie nie bardzo wiadomo jak w szczegółach wyglądać miałby taki audyt. Ja zresztą ciekawy jestem jakie obowiązki, prawa i zobowiązania powinien mieć przyszły audytor. Czy będzie to osoba posiadająca wykształcenie w zakresie gospodarki odpadami, czy będzie to jakiś Pan Zenek znajomy prezesa czy innego szefa wszystkich szefów. Zapisy są,  a co będzie dalej, czas pokaże. Jeśli ja miałbym coś zaproponować, coś odnośnie tego jak wyglądać miałby rejestr rynku, to może coś w tym stylu :

  • Stworzenie bazy danych z zapisami ruchem odbywającym się na wadze
  • Wgląd do Bazy miałby bezpośrednio GIOŚ
  • Monitoring ilości,wagi oraz jakości odpadów „wchodzących” na linię technologiczną
  • Monitoring odpadów „wychodzących” z linii technologicznej
  • Dane z bazy regularnie uzupełniane. Raz w roku może okazać się za rzadkim uzupełnianiem bazy.

Zdaję sobie sprawę, że to jest próba ratowania tego dziurawego kolosa, który powstał. Mówię tutaj o sytuacji prawno-gospodarczej, która ma się dobrze w Europejskich i Polskich realiach. Dobrze by było gdyby zmniejszyć sumy pieniędzy na finansowanie procesów unieszkodliwiania ZSEE, tzn. osoby uczestniczące w tym procesie musieli sami zadbać w dużej mierze o swój zarobek. Jednak do tego, należało by zmienić gruntownie zapisy prawne i trochę jest po ptakach. Czekam mimo wszystko z niecierpliwością na rozwój wypadków oraz całej sytuacji. Nie ukrywam, bo pewnie już zauważyłeś jeśli czytasz bloga regularnie, że temat ZSEE interesuje mnie dość mocno:).

Pozdrawiam i zapraszam do komentarzy. Piszcie jak według was powinien wyglądać audyt oaz osoba odpowiedzialna za jego wykonanie. Może macie pomysł odnośnie rejestru odpadów i jego rynku w Polsce? Komentujcie lub piszcie na maila.

Tomasz Araszkiewicz – odpadyblog.pl