Składowisko Radiowo-stok narciarski czy góra śmieci?

W 2011 r. Składowisko odpadów Radiowo miało zamienić się w stok narciarski. Wielka góra śmieci,  przyjmująca odpady komunalne z Warszawy miała cieszyć a nie straszyć pobliskich mieszkańców. Po ponad trzech latach, zmianie ustawy o odpadach, nowelizacji ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach problem pozostał. Mieszkańcy protestują a odpady są nadal składowane. Czy jest szansa na rekultywacje składowiska? 

Składowisko Radiowo – jak to się zaczęło

Składowisko powstało w latach 60 ubiegłego wieku i mieści się w południowo-zachodniej części Warszawy. Niegdyś na tym obszarze funkcjonowała kompostownia oraz składowisko. Obecnie te dwa obiekty zostały połączone i figurują w spisie regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych tzw. RIPOK’ów, figurując jako Instalacja do składowania odpadów powstających w procesie mechaniczno – biologicznego przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych oraz pozostałości
z sortowania odpadów komunalnych – składowisko.   Atrakcyjna cena domów i mieszkań i działek oraz bliskość centrum Warszawy  sprawiła,że na przestrzeni lat coraz więcej osób zdecydowało się zamieszkać na obszarze radiowa oraz w bliskiej jego okolicy. Składowisko siłą rzeczy musiało zderzyć się z czułymi zmysłami pobliskich mieszkańców zwłaszcza, że od lat 60. ubiegłego wieku charakter składowanych odpadów ulegał zmianie.

Cierpliwość ma swoje granice. Mieszkańcy niemogący wytrzymać dokuczliwych zapachów oraz narastających emocji, założyli własną organizację „Czyste Radiowo”. Od tego momentu zaczęła się trwająca po dziś dzień walka. Mieszkańcy vs. MPO.

Jak było, jak jest i co czeka nas w najbliższym czasie?

Obecnie władze MPO powtarzają nieustannie, że składowisko ma być zamknięte do 2016 r. Niebawem w gospodarce odpadami prawdopodobnie dokonają się wiele zmian. Przygotowywana jest w Sejmie nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Dodatkowo w legislacji europejskiej również należy się spodziewać zmian w dyrektywach takich jak wniosek Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady zmieniająca dyrektywy:

  • 2008/98/WE w sprawie odpadów,
  • 94/62/WE w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych,
  • 1999/31/WE w sprawie składowania odpadów,
  • 2000/53/WE w sprawie pojazdów wycofanych z eksploatacji,
  • 2006/66/WE w sprawie baterii i akumulatorów oraz zużytych baterii i akumulatorów, 2012/19/UE w sprawie zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (COM(2014) 397).

Jeżeli chodzi o tematykę RIPOKów to również prowadzi się dyskusję na temat czy należy przeprowadzać gruntowne zmiany w prowadzeniu systemu Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych.  Niestabilność reguł to największa bolączka gospodarki odpadami w Polsce. Cytując portalsamorządowy.pl oraz fragment wywiadu Przewodniczącego Rady Ripok widać, że w tym środowisku dąży się do stabilizacji.

Minął dopiero rok od wprowadzenia reformy, a mamy ciągłe zmiany i nowelizacje – ocenia przewodniczący Rady RIPOK Piotr Szewczyk.

Co prawda rzeczona potrzeba stabilizacja odnosi się do miejscami daleko idących poprawek senackich, spójrzmy co uspokojenie sytuacji  oznacza dla sąsiadów składowiska odpadów Radiowo – które jest zgłoszone jako jedna z polskich regionalnych instalacji.

Stabilizacja – odpady produkowane i składowane są cały czas

Obecnie rzeczona stabilizacja dla osób mieszkających na Radiowie i w jego okolicach oznacza w dalszym stopniu uciążliwości i nieuchronną walkę. Przykładowo 21. sierpnia zaśmierdziało kolejny raz. Sierpniowy odór był podobno znacznie bardziej uciążliwy niż wcześniejsze. Dodatkowo okoliczni mieszkańcy zaobserwowali chmurę pyłu. Zaalarmowano władze dzielnicy, straż miejską oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska oraz portal tvnwarszawa.pl. Wszystkie służby potwierdzają, że odory i wszelkie nieprzyjemne zapachy były odczuwalne. Nikt jednak nie widział żadnej chmury. Co na to MPO? Oczywiście twierdzą, że zakład oraz składowisko działają bez zastrzeżeń. Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania przekonywało również, że nie było chmury a zapach nie jest taki straszny. W przeszłości śmierdziało gorzej. WIOŚ dokonało kontroli i jej wyniki będą znane już niebawem. Pytanie tylko ile to jest „niebawem”?

W całej historii walki mieszkańców ze składowiskiem a właściwie z MPO zapachy to tylko jedna z kwestii. W czerwcu 2014 mieszkańcy zrzeszeni jako ” Czyste Radiowo” na własną rękę pobrali odcieki ze składowiska i poddali je badaniom w różnych odstępach czasu. Należy dodać, ze odcieki te trafiały do kanalizacji.  Wyniki były zadziwiające.  Wartość zanieczyszczeń odcieków wynosiły od 1810 mg/l do 3510 mg/l podczas gdy stężenie zanieczyszczeń nie powinno przekraczać 1000 mg/l.

Sprawa oraz badania zostały przekazane do prokuratury z zastrzeżeniem, że może dojść do skażenia środowiska.  Okazało się, że faktycznie dopuszczalne wartości zostały przekroczone, jednak nie ma czego się obawiać. Więcej na ten temat można przeczyta c tutaj.

Mieszkańcy próbowali już wszystkiego. Od twardych dowodów jakimi są badania przez liczne protesty i blokady dróg, po wycieczki sądowo-administracyjne. Większość z nich pozostała bez większych skutków. W większości protestów mieszkańcy zostawali niezauważeni. Chociaż raz sam Minister Środowiska zainteresował się całą sprawą zlecając GIOŚ kontrolę, jednak po raz kolejny nic z tego nie wynikało.

Co tak naprawdę trafia na składowisko?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To znaczy, czy siedzi się w ” Czystym Radiowie” czy w MPO. Tak czy owak zacznijmy od oficjalnych informacji.

Idąc za ciosem, to znaczy za oficjalnym spotem MPO opiszmy co się dzieje z odpadami w ich drodze na składowisko.

Pracownicy zakładu tłumaczyli, jaką drogę przebywają śmieci, zanim trafią na składowisko:

  1. Zwiezione odpady trafiają do ogromnej hali, gdzie są rozładowywane.
  2. Później wędrują na taśmy, na których są rozdzielane. Na tym etapie odzyskiwane są szkło, metal, plastik. Reszta taśmami trafia dalej, do specjalnych sit, gdzie piach czy popiół oddzielny jest od większych elementów.
  3. Kolejny przystanek dla odpadów to biostabilizatory. Mają one kształt potężnych rur. W pierwszej kolejności następuje ich rozdrabnianie. Panuje tam dość wysoka temperatura, co pozwala na pozbycie się mikroorganizmów. Na końcu niszczone są różnego rodzaju bakterie.
  4. Tak wytworzony kompost trafia na plac przed sortownię. Zmielone śmieci są usypywane rzędami i przykrywane tak zwanymi geomembranami. Przez kilka tygodni odbywa się ich dojrzewanie. Dzięki temu kompost jest w pełni unieszkodliwiony i nie stwarza zagrożenia np. epidemiologicznego.
  5. Dojrzały kompost trafia na składowisko Radiowo.

(źródło- tvnwarszawa.pl)

Takie jest oficjalne stanowisko MPO. Problemami przyczyniającym się do obecnej sytuacji mogą być takie rzeczy jak brak odpowiednich narzędzi kontroli stanu gospodarki odpadami. Brak uzgodnionych norm i zasad działania RIPOKów czy chociażby standardowy brak odpowiedzialności społecznej. Problemem lub też kwestią do przemyślenia może być system EKO AB, który ma tyle samo zwolenników co przeciwników, chociaż czysto teoretycznie pomógłby zwiększyć wydajność kompostowni i poprawił jakość składowanych odpadów na Radiowie.

„Czyste Radiowo” oraz mieszkańcy odczuwający dolegliwości i niedogodności związane ze składowiskiem są dalecy od opisywanego powyżej optymistycznego sposobu postępowania z odpadami.  Mieszkańcy słysząc niezbyt kulturalne opinie wygłaszane przez osoby z MPO takiej jak ” Nie jesteśmy drugim Diorem” czy ” Od smodu nikt jeszcze nie umarł”. Postanowili wybrać się z kamerami na składowisko i zaprezentować jakie odpady są tak naprawdę składowane.  Co więcej na poniższym filmie widać, że nieczystości wylewane są do rowów. Jednak czy materiał wideo nadaje się do tego by uznać go za wiarygodny? W Polsce nic nie może nas dziwić, zwłaszcza jeśli chodzi o gospodarkę odpadami. Podobny przypadek aroganckiego postępowania z odpadami oraz słynną żwirownię opisywaliśmy już bardzo dawno temu we wpisie Krajobraz gospodarki odpadami – jaki jest? 

Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku. Gdzieś pomiędzy wykręconym nosem od smrodu rozkładających się odpadów a składowiskiem i kompostownią działającą od lat 60. Moim zdaniem stabilizacja, proponowana przez przewodniczącego Rady RIPOK nie jest dobrym pomysłem chociaż wszystko zależy od tego na jakie zmiany legislacyjne można liczyć w najbliższym czasie. Jeśli działania będą prowizoryczne lub o zgrozo pozorowane to smród będzie narastał i nigdy zapewne nikt nie zjedzie na nartach na Radiowie. Co sądzicie na ten temat? Czy konflikt mieszkańcy – MPO ma szanse na pozytywne rozstrzygnięcie? Piszcie w komentarzach.

Pozdrawiam.
Tomasz Araszkiewicz
odpadyblog.pl