Strach ukryty w śmieciach

Tak wiem, że Halloween już minęło.  Ostatnie iskry dobrej zabawy przygasały tak gdzieś mniej więcej w sobotę rano. Nie chciałem szczególnie rozpisywać się na ten temat bo i w śmiechach, zwłaszcza tych Halloweenowych nie kryje się żadna większa tajemnica. Jednak to co się wydarzyło w 30.10.2014 zdumiało i wystraszyło amerykańskich śmieciarzy z firmy Junkluggers.Przenieśmy się zatem do Ameryki, do stanu Connecticut. Wyobraźmy sobie, że już za 24 godziny rozpocznie się Halloween. Zabawa niby jak każda inna, taki październikowy karnawał z tą różnicą, że większość pewnie przebierze się za wampiry,duchy czy zombie. Straszenie ludzi na ulicach stanie się tak samo modne jak ostatni film Wardęgi. Niby każdy wie, że chodzi o dobrą zabawę ale co bardziej wrażliwsi mogą otrzeć się o zawał serca.

Czerwony jak ogień, czarny jak piekło – amerykańskie śmieci po ciemnej stronie mocy

Rutynowy odbiór odpadów od mieszkańców, powrót do bazy. Dzień jak co dzień. Czwartek poprzedzający Halloween nie był już zwykłym czwartkiem w momencie w którym w śmieciach pracownicy amerykańskiej firmy komunalnej znaleźli dwie czaszki ludzkie oraz książki i poradniki dotyczące czarnej magii. Coś w stylu jak sprzedać dusze szatanowi w 3 sekundy czy „Czary mary, sprzedaj dusze za dolary”. Podobno poza książkami wśród znaleziska były pisma, amulety i gadżety traktujące o czarnej magii, czarach, wiedźmach i tematyce pokrewnej.

Każdy w takiej sytuacji po wydaniu z siebie okrzyku zdumienia, pomyślałby, że to żart. W końcu wszyscy szykują się na Halloween.  Żarty się skończyły gdy wezwana policja stwierdziła, że czaszki nie są plastikowe, że czaszka to ludzkie szczątki. Smaczku dodaje fakt, że w mieście niedawno zginął mężczyzna w niewyjaśnionych okolicznościach. Media twierdząc, że śmierć jest denat zamieszany był  w sektę podgrzały atmosferę i sprawiły, że wyobraźnia pechowych odkrywców zaczęła wkraczać w niebezpieczne rejony percepcji. Oczywiście sprawa została zgłoszona do prokuratury i toczy się stosowne śledztwo w tej sprawie.

Jaki morał płynie z tej krótkiej śmieciowej opowieści?

Pierwszą, rzeczą o jakiej pomyślałem to „Pokarz mi swoje śmieci a powiem ci kim jesteś.” To wyświechtane porzekadło sprawdziło się w 100%. Brak segregacji odpadów i odpowiedniego postępowania z tym wszystkim co powstaje w naszym domu może zdradzić za dużo na nasz temat a wnioski wyciągnięte wprost z naszego śmietnika moa być tym gorsze im nasze śmieci zawierają więcej odpadów nas obciąrzająch.

Segregujmy odpady. Papier do papieru, szkło do szkła, metal do metalu a frakcje organiczne do organiki. To przynajmniej pierwsza rzecz którą powinien zrobić adept czarnej magii z Conneticut by ukryć swoje mroczne fascynacje. Ta krótka historia pokazuje brutalnie, że bezmyślne korzystanie z kosza na śmieci i brak recyklingu to nic więcej jak same kłopoty.

Pozdrawiam.
Tomasz Araszkiewicz
odpadyblog.pl