Żywe srebro – czyli wakacyjna przygoda

Witajcie.
Kolejny już raz postanowiłem się zająć tematem rtęci, jednak dzisiaj bardziej praktycznie niż w przypadku Gdy gaśnie światło – odpady lamp wyładowczych.
Dzisiejsza sytuacja była tak zaskakująca i niespodziewana, że na chwilę zamarłem.
Gdy już „odmarłem”, poczułem się trochę tak jak na fizyce czy na laboratorium z chemii….

Zacznijmy od tego, że wziąłem się za porządkowanie szuflad. Wiadomo, są wakacje, chwila wolnego, więc wypadało by ogarnąć to i owo. Przy którejś już z rzędu szufladzie odkryłem, że znajduje się w niej termometr rtęciowy. Jednak fakt ten odnotowałem zbyt późno, bo szuflada wypadła mi z ręki a termometr roztrzaskał się o podłogę.
– Niezły klops, pomyślałem chwilowo zaskoczony nieoczekiwanym zwrotem sytuacji.
Jednak szybko pozbierałem termometr, wraz z zawartością rtęci, która srebrnym kuleczkami rozproszyła się niemal po całym pokoju. Uporanie się z małymi drobinkami, które niczym sprawny atleta wywijały się z pod moich rąk nie było takie proste. Część z nich oczywiście udało się sprzątnąć ścierką jednak nie zlikwidowało to całego zagrożenia:).
Gdy skończyłem walkę z tak małym i rozdzielającym się na mniejsze kawałki wrogiem, przyszło mi właśnie na myśl, że przecież taka sytuacja może przydarzyć się każdemu z nas. Oczywiście o ile mamy w domach jeszcze termometry rtęciowe. Podejrzewam, że takich sentymentalistów jak ja jest sporo.

Poniżej na zdjęciu znajdziecie kilka rad, co robić w przypadku rozbicia się termometru lub po prostu nieoczekiwanym napotkaniem rtęci na swojej drodze. Mam nadzieję, że kiedyś się to może przydać. Warszawskie punkty zbiórki zużytych lekarstw i termometrów rtęciowych podane są pod tym linkiem : Punkty zbiórki.
Pamiętajmy, że opary rtęci są szkodliwe dla zdrowia i życia człowieka, więc jeśli napotkanej rtęci jest zdecydowanie za dużo ( wyciek w setkach litrów) to powinniśmy zawiadomić odpowiednie służby, chociażby zaczynając od straży pożarnej.

Feralny termometr, w mojej szufladzie przeleżał swoje. W zasadzie powinien być już dawno wymieniony na swój elektroniczny odpowiednik. Warto pamiętać, że określenie „dawno” to znaczy od momentu wejścia w życie dyrektywy Unii Europejskiej o zakazie sprzedaży termometrów rtęciowych ( kwiecień 2009).  Od tego czasu w zasadzie powinno się w domowym miernictwie przechodzić na elektronikę, lub chociażby alkohol – tzn. termometr alkoholowy :).
Warto zatem przejrzeć domowe szuflady, być może warto uniknąć mało przyjemnych zabaw z zbitym termometrem rtęciowym. Warto dokonać zmiany wtedy gdy mamy ku temu okazję, a nie w momencie gdy zmusza nas do tego sytuacja:), chociaż swoją drogą od „dawna” używałem elektronicznego termometru, rtęciowy zakamuflował się w szufladzie i czekał na swój czas:).
Pozdrawiam.
Tomasz Araszkiewicz – odpadyblog.pl

  • Wojtek

    Rozsypujesz sproszkowaną siarkę wszędzie gdzie mogła „wleźć” rtęć. zostawiasz troche, potem sprzątasz.