Kwiatek dla ziemi – zamień baterię na tulipana

Dzień kobiet już wkrótce. Czy potrafimy sobie wyobrazić połączenie kwiatów, kobiety i odpadów? Nie brzmi ładnie i zapewne w naszej wyobraźni również nie wygląda za elegancko? A co powiecie na to by wraz z oddawanymi bateriami wręczać kobiecie kwiaty? 

Akcja rusza 8 marca przy bramie głównej Uniwersytetu Warszawskiego o godzinie 12:00. Za oddane baterie otrzymujemy tulipany. Jednak warto zadać sobie kilka pytań. Co w przypadku gdy oddamy zbierane przez całe życie baterie? Po jakim czasie zabraknie kwiatów?

Kwiatek dla ziemi – baterie czy tulipany?

Wydaje się, że w całej akcji nie chodzi tylko i wyłącznie o kwiaty. Fakt 8 marca nie można się obyć bez kwiatów. Istotą sprawy jest zwrócenie nam uwagi na fakt magazynowania  różnych przedmiotów. W tym wypadku baterii. Małe ogniwo, które zasila nam liczne sprzęty elektroniczne i elektryczne jest o tyle niewdzięczne że jest małe. Jego gabaryty pozwalają na skuteczne zapomnienie o małych bateriach zalegających w pudełkach, szafkach, szufladach czy w innych nieznanych nam dotąd miejscach.

Oddając nawet małą ilość zużytych baterii i dostając w zamian kwiaty, zostajemy uwrażliwieni potrójnie. Na problem odpadów, pięknych kwiatów oraz kobiet z którym wręczymy naszego eko-tulipana. Sprytnie pomyślane nieprawdaż?

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Piszcie w komentarzach.
Pozdrawiam
Tomasz Araszkiewicz
odpadyblog.pl

0 Shares:
  1. Prof. Andrzej Kraszewski 8 czerwca 2011 roku podczas obrad Senatu RP
    powiedział jako minister środowiska : „przedsiębiorcy, którzy zbudowali
    sortownie odpadów, nie mogą konkurować z taką lewizną, która polega na tym:
    zbierz, przepakuj na dwudziestotonowy transport ciężarowy , przejedź obok tak
    zwanego „dekodera odpadów”… Może niektórzy z państwa senatorów nie wiedzą, co
    to jest. Otóż to jest takie magiczne mechaniczne urządzenie zbudowane ze
    zardzewiałych sit. Gdy obok nich przejedzie ciężarówka pełna śmieci, cudem –
    kod odpadów zmienia się z „dwudziestu” na „dziewiętnaście”, przez co marszałek
    traci 60 zł na tonie w „opłacie marszałkowskiej” uiszczanej na składowisku. I
    to jest powszechne. (Wicemarszałek Senatu: Jeszcze raz, bo ja tego nie
    zrozumiałem). — Minister Środowiska A. Kraszewski: – Panie Marszałku, odpady
    zmieszane o kodzie „20” są obciążone na składowisku opłatą marszałkowską w
    wysokości 160 zł za tonę. Jeżeli przed zdeponowaniem ich na składowisku
    wrzucimy je na mechaniczne sita, potrzęsiemy nimi i zadeklarujemy, że jest to
    już teraz tak zwana „frakcja podsitowa” (czyli odpady przetworzone o kodzie
    „19”), to wywoziciel płaci na składowisku 90 zł, a nie 150. Otóż nikt nie bawi
    się w używanie tych zardzewiałych mechanicznych sit. Po prostu prawie wszyscy
    przejeżdżają obok nich – czyli „dekodera kodów odpadów”. DOLNĄ GRANICĘ STRAT,
    KTÓRE PONOSZĄ MARSZAŁKOWIE, A WIĘC BUDŻET PUBLICZNY RZECZPOSPOLITEJ,
    OSZACOWALIŚMY NA 580 MILIONÓW ZŁ. To jest dolne oszacowanie, bo od tego
    zaczynają się wszystkie inne finansowe rachunki ciągnione. Są też straty
    społeczne, środowiskowe, które ponosi społeczeństwo w wyniku takiego systemu
    zagospodarowania odpadów. (stenogram posiedzenia Senatu str. 57 –
    siedemdziesiąte ósme posiedzenie Senatu w dniu 8 czerwca 2011 r.). (http://ww2.senat.pl/k7/dok/sten/078/78sten1.pdf)
    _______ W normalnym unijnym państwie po takim publicznie złożonym przez ministra rządu doniesieniu o popełnianiu przestępstwa – możnaby się spodziewać działań prokuratury, służb specjalnych etc… Nastąpiła jednak cisza jakby ambermakiem
    zasiał… Nic więc dziwnego, że zamiast poważnej debaty o polskiej gospodarce odpadami – o problemach odpadów czytamy w kontekście “pięknych kwiatów oraz kobiet z którym wręczymy naszego eko-tulipana”. Sprytnie pomyślane nieprawdaż?

      1. Ten komentarz powinien się znaleźć w innym wpisie. Przykładowo – Warszawa monitoruje odpady… bo tutaj w ogóle nie pasuje.
        T.A

        1. Istotnie – nie jestem potrójnie uwrażliwiona – tylko tak nienowocześnie chciałabym na poważnie dyskutować o odpadach a tu tylko o eko-tulipanach…

          1. Są inne wpisy, nie tylko o eko-tulipanach, gdzie dyskutować na temat odpadów. Ale skoro chciałaby Pani podyskutować o odpadach, to wyjdę Pani na przeciw. Istotnie cieszę się, że ktoś podjął się chęci poważnej ” nienowoczesnej” dyskusji na temat odpadów. Interesuje mnie Pani zdanie na temat:

            – czy stabilizacja odzyskanej rtęci ze zużytego luminoforu jest bardziej opłacalna od termicznej destylacji? Może kriogeniczne odzyskiwanie zdaje egzamin? Obecnie te tematy są jednymi z najistotniejszych w dziedzinie gospodarki zużytymi lampami fluorescencyjnymi. Interesujący jest fakt, jak spójne jest prawo unijne oraz polskie akty prawne jeśli chodzi o tymczasowe składowanie rtęci. Problem w tym, co zrobić z poszczególnymi odpadami płynnymi oraz stałymi, zawierającymi rtęć, powstającymi w każdej z tych metod. Fakt, że odzyskuje się cenne pierwiastki no i rtęć – ale jednak problem jest istotny. Być może powstanie jakaś ” plazmowa ” technologia odzysku rtęci niwelująca niedogodności każdej z metod.
            Jakie jest Pani zdanie na ten temat? Proszę o odpowiedź.

            Pozdrawiam .
            Tomasz Araszkiewicz

          2. Widzę, że adresat/ka odpowiedzi nie zamierza zabrać głosu. Mam pytanie, czy w sprawie rtęci i tego co pisałeś w komentarzu planujesz napisać coś więcej? Brzmi ciekawie, choć tajemniczo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać: