Błędne koło?

Chyba nie znajdę tutaj nikogo kto w ostatnich dniach nie słyszałby przynajmniej raz nazwiska Grethy Thunberg. Ta młoda aktywistka stara się zwrócić uwagę świata na pogłębiający się kryzys klimatyczny oraz zmusić polityków do działania.

Jak zwykle internet nie zawiódł i w sieci wylało się szambo. Jedni popierają, inni krytykują, jeszcze inni węszą spisek. Jakie jest moje zdanie? Żyjemy w błędnym kole i niestety nie robimy nic żeby się z niego wydostać.

Stojąc wczoraj w kolejce w jednym z super marketów (sic!) dotarło do mnie, że ludzkość naprawdę musi spotkać zagłada aby cokolwiek się zmieniło, a może i to nie wystarczy?

Jesteśmy każdego dnia atakowani ze wszystkich stron produktami, które „musimy mieć” oraz produktami „eko, zero waste”. Czym one się różnią od siebie? W końcowym rozrachunku niczym. Bo jakie znaczenie ma czy kupisz mydło w kostce owinięte w papier, czy mydło w plastikowej butelce? Do produkcji obydwu z nich zużyto energię elektryczną pochodzącą z węgla. Zużyto wodę. Zastosowano opakowania, które mimo, że składają się z innych surowców,  do ich produkcji również wykorzystano energię pochodzącą z węgla. Mało tego, na unieszkodliwienie/ recykling  tych opakowań również potrzebna będzie energia pochodząca z węgla. Tak, w papierniach, gdzie papier poddawany jest recyklingowi wykorzystywany jest węgiel, olbrzymie ilości- wystarczy zajrzeć „ przez płot” do którejkolwiek z nich, aby zobaczyć hałdy węgla nie mniejsze niż obok PGNIG Termika w Warszawie.  Recykling tworzyw też nie jest oparty na energii kosmosu.

Idąc tym tropem, w taki sam sposób możemy porównać każdy jeden produkt  zero waste /eko, z każdym innym „ zwykłym” produktem. Bo czy do produkcji eko marchewki nie użyto podobnej ilości wody i energii jak do produkcji tej „zwykłej” z Lidla? Czy maszyny pracujące na obydwu polach nie były napędzane paliwem ciekłym pt. ropa/ gaz/ benzyna? No właśnie.

Tak wygląda niestety życie i wydaje mi się, że z miejsca w którym obecnie dziś jesteśmy nie jest nas w stanie wyciągnąć ani żaden polityk, ani żadna aktywistka. Niestety sami tez chyba nie jesteśmy sobie w stanie pomóc, bo na miejsce używanych przez nas toreb wielorazowego użytku, nasz sąsiad zabiera 10 jednorazówek ze sklepu. A przecież i do uszycia naszych i do produkcji jego wykorzystano energię pochodzącą najprawdopodobniej z tego samego nieodnawialnego, wysoko-emisyjnego źródła.

Oczywiście nie chcę tutaj nikogo zniechęcić do podjętych działań na ratowanie planety, sama również nie mam zamiaru zarzucić swoich planów, niemniej jednak jako racjonalistka i obserwatorka świata mam coraz mniej nadziei. A jak to jest z Wami?

foto: Unsplash.com/ Maria Zaric

8 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać: